Wiecie?
Mam fajnego chłopaka, rodzinę, znajomych, fajną drużynę i fajny hufiec.
I mam jeszcze mnóstwo fajnych nieznajomych.
Nie wiedziałam, że kiedykolwiek to napiszę, zważając na moją aspołeczność, ale... No tak, miło jest czasem usłyszeć od kogoś coś przyjemnego. To podbudowuje.
Mnóstwo ludzi na mnie zagłosowało w plebiscycie, dużo ludzi walczy, abym głosów miała więcej.
A mi się przypomniał cytat Mirowskiego: Mieć zaszczyt. Traktować harcerską służbę jako zaszczytny obowiązek, nie oczekując nagród, odznaczeń, wyróżnień. I tylko jedna nagroda za służbę: poczucie spełnionego obowiązku, oceniane we własnym sumieniu. Nie medale, nie premie, nie dyplomy, tylko – a może aż – spokojne sumienie, źródło wewnętrznego zadowolenia, szczęścia. Ku temu zmierza harcerskie, obywatelskie wychowanie.
I najfajniejsze jest to, że moje wieloletnie starania przynoszą pozytywne efekty wychowawcze, bo o to mi właśnie chodziło :)
Nawet studia mam fajne - pomyślała Marlena w dniu ostatnich wspólnych zajęć z grupą trzecią drugiego roku politologii.
Wyłączając sześć egzaminów, z czego dwa się nazywają zaliczeniami, bo jakby się nazywały egzaminami, to byłoby nieregulaminowo. Więc się nazywają zaliczeniami, choć są egzaminami.
Więc wyłączając sześć egzaminów, z czego dwa za mną, studia są fajne.
I nawet gospodarka światowa, o której wszyscy mówią, że była horrorem, dla mnie była nawet fajna. Może oceniam to z perspektywy piątki w indeksie, ale w sumie - no szanowna pani doktor, która z wyglądu przypominała Gaję Grzegorzewską nie mogła się okazać potworem.
I wiecie co? Może nawet to przywództwo polityczne będzie fajne?
Zobaczymy :)


